Załamałem się ostatnio słysząc w pracy rozmowę dwóch deweloperów omawiających rozwiązanie. Pierwszy zapytał: "How we're going to implement this?". Na co otrzymał natychmiastową odpowiedź: "Do you want a small hack or big hack?". Ci dwaj, których od tego czasu nazywam hakerami bawili mnie już wcześniej swoimi rozmowami. Słowo "hack" dominowało ich dyskujsje od conajmniej tygodnia. Najśmieszniejsze jest to, że zdają sobie sprawdę, że tak się software'u nie pisze, ale pretensji do siebie nie mają. Jeden z nich oburzony raz stwierdził, że muszą stosować hacki, aby skończyć zadanie. Na co odpowiedziałem, że to już ich problem.
Obserwuję to zjawisko od dłuższego czasu. Programiści bardzo rzadko są krytyczni wobec własnego kodu. Najczęściej jest to krytyka kodu, z którym należy się zintegrować lub użyć by zakończyć zadanie. Tak było i w tym przypadku. Hakerzy rozszerzyli jedną z klas istniejącego frameworku. Całe rozwiązanie było jednak niezwykle nieudolne. Czy programista ma w ogóle prawo narzekać na to, że musi stosować haki? Z mojego doświadczenia wynika, że nie. Zwykle deweloperzy są tak słabi, że zewnętrzny kod traktują jako dobrą wymówkę dla własnego kiepskiego kodu.
Friday, May 30, 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comments:
Pisanie "sprytnego" kodu sprawdza się gdy mówimy o niewielkim projekcie, którym zajmuje się przez krótki czas mała liczba osób. W dużych projektach, niestety nie ma miejsca na sprytne triki-haki. Sprawdzają się przede wszystkim proste i zrozumiale rozwiązania, które przetrwają lata. Tak aby kod mógł czytać nie tylko jego autor. Sprytne rozwiązania jedno-linijkowe w Perlu czy C mnie po prostu śmieszą... Pozdrowienia, Marcin.
ps.
Oczywiście pozostają tacy legendarni już hakerzy jak RMS czy drugi brodaty Eric Raymond. Oni nazywają siebie hakerami i obojętnie co można by im zarzucić po prostu nimi są i nimi pozostaną. :-)
Post a Comment